|
Mp3 |
|
UWAGA!!! Ta strona nie jest pozycjonowana, nie jest reklamowana w żadnych mediach. Dlatego też jeśli tu trafiliście (liczba mnoga użyta celowo), to możecie mówić o wielkim szczęściu. |
![]() Płyta została nagrana w składzie: Kajtek na bębnach, Rysiek na basie, Marek i Szczygieł na gitarach i tyle ich było. |
|
Na ten tekst po lewej zwróciłem uwagę, bo pomyślałem, że dotyczy on
piosenki Anioł, ale nie mam pojęcia, czy to o nim piosenka. Włączyłem
sobie Anioła i zastanawiam się, może też byłem Aniołem ale pozwoliłem
się dotknąć, złudzić i zmienić. To jedna z moich ulubionych
piosenek Jakuba. Kiedyś myślałem, że śpiewa ją do kogoś, a przyszło mi do
głowy, że może śpiewa do siebie, do swojego Anioła. Tekst po prawej i poniżej był na sklejonych kartkach, jakby fragment zeszytu. Na dole był napis TAŚMA, być może ta rozmowa jest nagrana. |
| .Muszę na chwilę przerwać, bo oszaleję. Wpisuję średnio, chyba ze trzy wyrazy na godzinę. Każdą kartkę muszę delikatnie rozkleić i odczytać. Posługuję się szkłem powiększającym, skanuję, powiększam i dochodzę, co to ma być za wyraz. Odsłuchuję jednocześnie taśm Jakuba. Właśnie wysłuchałem Ciało i przypominam sobie, jak Heysel mówił, że zaczął śpiewać ją po śmierci Ratonia. Jednocześnie przypomniałem sobie pewną sytuację, związana z innym poetą, z Wojaczkiem. Siedzimy w knajpie, na stole sporo wódki. Siedzi Jakub i jego rówieśnicy, dla mnie jak dziadkowie. Nie wiem, może był ktoś z kapeli, nie pamiętam. Rozmawiali o Wojaczku, mówili o nim Rafał. Rafał to, Rafał tamto, a Rafał powiedział tak, a pamiętasz jak Rafał, pamiętasz to...? Spojrzałem w stronę kibla, bo myślałem, że za moment powróci stamtąd Wojaczek, byłem przekonany, że wyszedł tylko na chwilę, by się odlać. Rafał nie wyszedł, nie pamiętam jak skończyła się impreza, być może urwał mi się film. A tak mi się dziwnie to przypomniało. Na tej kasecie jest jeszcze inna piosenka, której nigdy nie słyszałem wcześniej, nigdy w mojej obecności Jakub jej nie śpiewał, choć wydawało mi się, że znam wszystkie. Nie ma oczywiście tytułu, ale mam wrażenie, że tytuł powinien brzmieć: Będę czekać. Muszę pogadać z kapelą, żeby ją nagrali. Ładna piosenka, niby smutna a jednak wesoła. Dobra, wracam do Starej Lesby |
|
Ale, ale... niespodziewanie, Jakub Heysel użyczył swoje teksty na kartki pocztowe.
|
| Wracam do piosenek Jakuba Heysla nagranej na płycie. Otóż, koleś opowiadał mi, że kochał się przy tej płycie. Mówił, że przeżył cudowną noc. Nie wiem, pewnie warto spróbować. Modlitwa jest niezłym erotykiem, ale to sam mistrz Joyce. Albo przy Porankach. A na koniec powinno być Opowiedzieć. I on opowiada: Jakaś ty piękna i cudowna, a ona opowiada: Ależ ty jesteś męski i podniosły. W każdym bądź razie próbujcie... |
|
Nie dawało mi spokoju, myślenie o niechęci do
publikowania Jakuba. W końcu zapytałem wprost: |
|
I taki wyrwany kawałek kartki znalazłem, nie mam pojęcia, czy to część jakiegoś
tekstu. gdzieś tam na dnie, gdzie wszystkie skrajne uczucia kończą bieg |
|
-...jeżeli nie znasz sąsiadów i tych dalszych
sąsiadów i jeszcze dalszych i twoja wiedza zaczyna się i kończy na
telewizji, to znaczy żeś jołop. |
![]() |
| Gdzieś na zaplamionych płytach Heysla znalazłem jakieś nagrania, nie wiem, może i trzydziestoletnie, ale z pewnością starsze ode mnie. Kobieta Dom Otwórz oczy |
| Ta strona jest właściwie dla ludzi ubogich, bogaci powinni wydawać swoje pieniądze na cycate, acz głupawe gwiazdy z TV, albo tzw.. rockowe wygłupy podstarzałych nastolatków, którym ciężko jest zwlec się ze sceny. Tu za muzykę nikt nie musi płacić ani rejestrować się, ani nic. To taka fanaberia Jakuba Heysla, który nie mógł pojąć: jak za sztukę można płacić? Sztuka jest wszędzie i jest bezpłatna, wystarczy się rozejrzeć. Tak naprawdę sztuka jest w tobie, sztukę czujesz dzięki swojej wrażliwości a nie dzięki pieniądzom. Za pieniądze możesz kupować przedmioty, nie można kupić doznania, no chyba, że za doznanie uznamy jazdę na karuzeli. |
|
Może spróbuję napisać coś więcej o Heyslu. Jakuba znam nieco innego niż
w tych tekstach. Był oazą ciszy i spokoju. Nigdy nie podejrzewałem go,
że tak się szarpie. Heysel mówił niskim, ściszonym głosem. Głosem tak
kojącym i wyciszającym. Robiło mi sie czasami tak błogo, jakbym wyjarał
jakieś kosmiczne zioło. W spokoju wysłuchiwał wszystkich naszych anegdot
i dowcipów, żalów i tęsknot, mrużąc czasami tylko oczy. Wydawało się, że
nic już go nie ruszy, że przeżył tyle, że wszystko wokół jest mu
doskonale znane i zrozumiałe. A teraz widzę, że znałem zupełnie innego
kolesia. Nie przyszłoby mi do głowy, że jest taki poszarpany. A przecież
był w wieku moich dziadków. Moje wyobrażenie o dziadkach było zupełnie
inne. Czasami sam sobie zazdroszczę, że miałem takiego kolegę. Martwię
się, martwię się bo czuję, że Jakub nie żyje. Pamiętam, jak będąc
dzieckiem widywałem Heysla. Niemalże przepływał ulicą, pośpiesznie lecz
dostojnie. Natychmiast zwracało się uwagę na jego jasne oczy i
pozbawione grymasu usta. Te oczy i usta pozostały nie zmienione, jedynie
wokół nich powstawał zapis czasu i przeżyć.
Przypomniałem sobie taką rozmowę z Jakubem
|
| Zobaczyłem, że jest Andżela, to przepisałem. Nie jest łatwo odczytywać te teksty, spędzam nieraz wiele godzin, by dojść co to jest za wyraz, gdy jest niewyraźnie napisany? A ten poeta w tym tekście to może Ratoń, ponoć trochę się poznali, gdy Heysel mieszkał w Warszawie. Dużo o nim mówił, dlatego też Zespół Heysel gra teksty Ratonia. Ciekawe, czy jeszcze coś znajdę, co się da skojarzyć z nim. No i z tą Andżelą zaczyna być ciekawie |
|
Wyszukuję teksty, gdzie pojawia się wyraz Andżela bo zaczyna to być
intrygujące. Kim ona jest i gdzie ją Jakub poznał? I natknąłem się na
taki kawałek. Siedzę na przeciwko poety, wpatruję
się w niego, słucham tego co mówi z należną poecie uwagą. |
| Wiem, że jest więcej tekstów o Andżeli, ale nie mam pojęcia w jakiej kolejności powstawały. Jedyną logikę jaką mogę się posługiwać, to chronologia znajdowania przeze mnie tekstów Jakuba. Niestety pracuję na budowie, tak jak i Heysel i nie mam zbyt wiele czasu, by je uporządkować. I tak cudem dotarłem do jego świątyni. Po jego zniknięciu, znalazłem miejsce gdzie kimał. Ani ja wcześniej tam nie byłem, ani nikt ze znanych mi osób. Nie mam pojęcia jak on tam mógł przebywać, faktem jest, że nazywał to miejsce Norą (Joyce), ale widok był porażający. Musiałem pozbierać ogromna ilość rozrzuconych papierów z notatkami, podartych zdjęć, popisanych książek i kaset magnetofonowych. Musiałem się śpieszyć, bo mieli tam zrzucić węgiel. Właśnie zdjęcia. Może posklejam, może coś na nich będzie. O mój Boże, może tam Andżela będzie albo jakaś inna laska. Widywaliśmy go w towarzystwie kobiet, nieraz w sytuacjach mocno intymnych ale nic nie wiedzieliśmy o ewentualnej stałej jego partnerce |
|
Oryginalny tekst Ona wie (najprawdopodobniej, bo piszę z pamięci, nie
znalazłem w Heysla szpargałach tego tekstu) Wie, wie, Ona wie, Ona wszystko wie Za ile i gdzie Czy dobrze, czy źle Ona wszystko wie. Wie, wie. Ona wie Ona wszystko wie Kto leży na dnie, Kto w górę się pnie Ona wszystko wie Wie, wie. Ona wie Wie, wie. Ona wie Wie, wie. Ona wie Ona wszystko wie Co w domach się je I gdzie bywa się Ona wszystko wie Wie, wie. Ona wie Ona wszystko wie Czy długi, czy nie Kto kocha, kto nie Ona wszystko wie Wie, wie. Ona wie Wie, wie. Ona wie |
| Obraz płyty do pobrania |
| I pozostał gdzieś na dnie dzieci śmiech lub płacz, gdy oczy zaprószy im śnieg. |
| Jakieś znalezione teksty Jakuba |
![]() |
|
Czasami mi się przyglądasz jak piszę, albo jak jadę autem, czasami mówisz,
bym zmienił muzykę a przynajmniej ściszył. A czasami patrzysz za siebie. |
|
|
|
|
|
|
![]() |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Mam coraz mniej czasu aby tu zaglądać ale robię co tylko mogę. I oto
dostałem maila: "Nie rozumiem, Heysel to kapela z najlepszym repertuarem
z najlepszymi muzykami i jeszcze ten dziwaczny patron... Nigdy wcześniej
o niej nie słyszałam choć jestem z Wrocka. To o co chodzi, że trafiłam
tu przez zupełny przypadek, choć powinnam trafić tu z premedytacją?
Trzymajcie się Ania T." - Fajnie taki mail dostać. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Pieśń wody Szykuję sobie kąpiel. Na zewnątrz pada deszcz, aż żałuję, że nie zmokłem. Zupełnie inna radość towarzyszy gdy jest się zmokniętym i zziębniętym przed kąpielą. |
|
A mogłaś mieć dobrego przyjaciela, bo i czuły jest i inteligentny, choć niezbyt skromny i ułożony, ale te dwie pierwsze cechy są przydatniejsze w przyjaźni. |
|
- ? (dziwna mina) W tym miejscu kończą się kartki ale mam wrażenie, że jeszcze jest ciąg dalszy. Nie ma takiej możliwości, bym teraz go odszukał. Ale może się natknę na niego, wówczas go umieszczę. |
|
Kolejna znaleziona kartka, może to jakaś piosenka, o dziwo napisana na maszynie. Po wizycie |
|
|
|
- Byliśmy na imprezie i w którymś momencie zaczęła
się całować z inną kobietą i... I obmacywać się... |
|
Spotkanie ze Starą Lesbą Do kawiarni wchodzi mężczyzna o chłopięcym wyglądzie. Jest lekko
wystraszony i podenerwowany. Rozgląda się. Przebiega pośpiesznie po
wszystkich stolikach. Nagle, jakby dostrzegł to czego szuka. Spuścił
głowę jakby się zawahał. Ale nabiera powietrza i idzie. Podchodzi do
stolika, przy którym siedzi dojrzała kobieta. |
|
Anioł Stróż Widziałem Anioła Stróża. Nie miał skrzydeł. |
|
nie podziękowałem Ci za miłość nie podziękowałem Ci gdy wyrzucono mnie z chaty powiedziałem: albo idziesz ze mną albo koniec z nami cicho ubrałaś dzieci i stanęłaś gotowa na wszystko, ogłupiały zabrałem Cię do kolesi równie pijanych jak ja nie podziękowałem Ci choć byłem kochany przywiózł mnie autobus nieprzytomnego, utaplanego we własnych ekskrementach z żałosnym bagażem na ziemi Ty zabrałaś mnie do domu umyłaś i położyłaś obok siebie zbudziło mnie niebo białej pościeli nie podziękowałem Ci choć byłem kochany zawsze chwaliłaś zachęcałaś podnosiłaś na duchu podawałaś rękę nigdy nie mówiłaś o miłości bo to tylko słowa nie podziękowałem Ci choć byłem kochany |
| Jak Zły, pojawiał się i znikał, zawsze gdy była taka potrzeba. Mówił coś albo śpiewał, uśmiechał się, powiedział dowcip lub go wysłuchał. Aż wcięło go na amen. Zapowiadał, że niebawem znika, cokolwiek to znaczy. I zniknął, nie pojawił się choć czekaliśmy. Niby go gdzieś widziano, niby słyszano ale okazywało się, że to nie on. |
| Jakuba Heysla znałem właściwie od dzieciństwa, chociaż różnie bywało z naszym kumplowaniem się, choćby dlatego, że był ode mnie o wiele starszy. Niestety. Zaginął jakiś czas temu i nie ma od niego żadnych wiadomości. Przejąłem archiwum i będę próbował opowiedzieć o Jakubie Heyslu, a właściwie to w pewnym sensie, to sam opowie o sobie, bo będę publikował jego teksty. Zanim zaczniecie to czytać, to ściągnijcie sobie granie Heysla, włączcie i wracajcie do czytania, bo będzie co czytać, myślę. Można posłuchać Mp3, można też pobrać obraz płyty - lepsza jakość. Heysel postanowił rozdawać owe granie. Myślę, że słuchając sprawicie mu, gdzieś tam, wielką przyjemność. |
| C.D.N.. |
|
Nie czekaj aż on (ona) ci to zaproponuje, zabierz go (ją) do bukowego (sosnowego) lasu jeżeli on (ona) się nim zachwyci to znaczy, że to dobry człowiek wart Ciebie. |
| Po ciężkiej pracy fizycznej przychodzi wena twórcza. Ci co siedzą i piszą całymi dniami nie mają weny, dlatego wypisują takie brednie. |
| Dobrych chwil nie można powtórzyć. Nie ma sensu ich rozpamiętywać, bo ucieknie ci ta chwila w której jesteś, a to jest dobra chwila, bo ja ci życzenia ślę... |
|
Z powodu ...?! ...Z powodu, złamania lodu(ów) albo z powodu pierwszych kotów za płotu(ów) albo tak po prostu bez powodu(ów)... |
| Znajdź chwilę, by pobyć z sobą. Znajdź chwilę, kiedy będziesz mógł się zatrzymać i spojrzeć na swoje życie. By zobaczyć siebie jako małe dziecko i jako dojrzewającego człowieka bez względu na jakim etapie życia jesteś. Zobacz siebie jakim byłeś rok temu, miesiąc a nawet dzień, czy godzinę. Spójrz na siebie z przeszłości jak na innego człowieka. Dostrzeż w nim wady i zalety. Pochwal go albo zgań, uraduj się i zatrwóż, zachwyć się nim ale nie gardź nim. Cokolwiek dokonał człowiek, który był tobą... Wybacz mu. A jeżeli znajdziesz jeszcze trochę czasu to pomyśl o sobie jak o innym człowieku za rok, dwa albo dziesięć i pomyśl, że ten człowiek spojrzy na ciebie na takiego jakim jesteś dzisiaj. I być może powie: To była ważna chwila w moim życiu. |
|
Bajka Za 100, może 200, albo i 300 lat, a może jeszcze więcej, nauka osiągnie taki poziom, że ludzie będę mogli wskrzeszać umarłych. Ludzie zaczną wracać z zaświatów. Nie sądzę, aby wszyscy byli wskrzeszani. Myślę, że dostąpią tego tylko ci, za którymi tęsknią żywi. Dostąpią tego tylko ludzie kochani za życia. Sam nie wiem, czy się załapię. Aż zjawi się Chrystus, dorośnie, spojrzy i powie: To ja tyle namąciłem? |
|
Te drzewa, które razem oglądaliśmy i te drzewa, do których się przytulaliśmy, pewnie się zmieniły ale niewiele
A może jeszcze poczujesz ten
|
|
Nie szukaj miłości w polu,
Gdy pomyślałem o niej zobaczyłem las,
|
|
Dostałem maila z pytaniem, czy piosenka Anna wie dotyczy
konkretnej kobiety. Odpowiadam: nie wiem. Wiem natomiast, że w oryginale
Jakub śpiewał Ona wie. Pytałem kolesi co to grają, czemu jest
Anna, powiedzieli, ze ktoś w chórku nie dosłyszał i zaśpiewał Anna i tak
zostało. Wśród zapisków Heysla znalazłem opowiadanie o kobiecie, gdzie
często posługiwał się zwrotem Ona wie, może to o niej piosenka? Opowiadanie Heysla o Andżeli, która wszystko
wie (oczywiście tytułu takiego nie było, sam go wymyśliłem, by jakoś
uporządkować bałagan w notatkach Heysla ) Andżela jest prosta,
jest prosta jak cegła. Cegła obdarzona rozumem, ma podstawową wiedzę do
czego służy, mądra cegła znajduje się w murze, bo znalazła swoje miejsce
przeznaczenia, głupia cegła przewraca się po budowie i przeszkadza, by w
końcu sczeznąć. A ona wie, ona wszystko wie. Ona zna swoje miejsce
przeznaczenia. Nie zostawia pytań bez odpowiedzi, wszystko jest proste i
oczywiste. Bywałem w jej towarzystwie. Była piękna. Czarnowłosa i
jasnooka o doskonałej urodzie lalki. Niewysoka, choć parametry
kobiecości wypełniały na maxa jej bialo-przeźroczystą skórę, czyniąc ją
napiętą jak rajtuzy Micka Jaggera.
|
| Te teksty nie są chyba najlepsze, wybierałem zupełnie przypadkowo. Kwitną w nieładzie, czekają aż do nich dotrę. Jakub Heysel, z tego co wiem nigdy i nigdzie nie publikował swoich tekstów. Uważał, że tomiki są dla kolesi w okularach z niestarannie zarzuconym szaliczkiem. Twierdził: Jak można wykonywać zawód poety. Jak idziesz do hydraulika, czy do lekarza, to wiesz czego od nich oczekujesz, a od poety? Wydają tomik i nabierają przekonania, że oto są już profesjonalnymi [sic!] poetami. |
|
siedzę w barze słaniam sie nagle trawnik wita mnie leżę martwy plecy w dół rozmemłany w oczach sól nagle patrzę ściska mnie ona stoi śmieje sie leżę cicho słucham jej ona krzyczy nie wierć sie szarpie smyczą ucisz sie choć nie mowie ściszam sie wali z pięści gnoju ty czemu śmierdzisz niemyty ściskam pęcherz gromi mnie nie wytrzymam zleje sie nagle puszczam żółta czadź co się dzieje kurwa mać sikam w przestrzeń byle gdzie nagle słyszę jak we mgle płacze ona skarży się a ty świnio zlałeś sie |
|
Kochałem się z Tobą, tak starannie, byś nigdy więcej nie zaznała rozkoszy takiej rozkoszy i o niczym więcej nie myślałem
Czekam na śmierć jak na pierwszy pocałunek
Mężatki to głupie cipy tak jak i ich mężowie
Michaił - przyjaciel domu |
|
A jeżeli Bóg da mi jeszcze raz jedną małą szansę bym kochał jeszcze raz A jeżeli Bóg sprawi znowu że wróci dobra miłość i podniosę się A jeżeli Bóg znów pokocha mnie wtedy się okaże jesteś obok mnie |
|
mój świat jest taki malutki gdy siedzę skłębiony w purchawce nie mam smutku i białej poświaty mam obraz Twojego ciała gdy zbliżasz sie choćby na moment rozwarstwia się i trzeszczy coś w mojej głowie pojawia się wszechświat potężny tłusty i rozszczepiony zamknij choć drzwi za sobą
|
|
Czy znajdę w sobie tyle pokory |
| Strona 1 |
| Jakub Heysel |